poniedziałek, 3 sierpnia 2015

Trzydzieści jeden prawd. [21/31]

Cassandro,
w dzisiejszym liście chciałbym przypomnieć Ci pewne popołudnie, które ze sobą spędziliśmy, a które zostanie w mojej głowie na bardzo długi czas.
Mam nadzieje, że Tobie także siedzi to w pamięci. Byłbym z tego powodu bardzo szczęśliwy.
Zapewne głowisz się teraz nad tym i nie wiesz, o co tak naprawdę mi chodzi, więc  już wszystko Ci wyjaśniam.
Pamiętasz to letnie popołudnie w Twoim mieście, kiedy zaprosiłem Cię do kina? Na pewno to pamiętasz, ponieważ byłaś wtedy na mnie zła. Kilka dni wcześniej nie udało mi się przyjechać, bo wypadło mi nagłe spotkanie w pracy. Przeprosiłem Cię za to i obiecałem, że Ci to wynagrodzę. Przepraszałem chyba milion razy, aż w końcu zgodziłaś się umówić ze mną po raz drugi.
Długo myślałem nad tym, w jaki sposób mogę Ci zrekompensować moją nieodpowiedzialność, aż wreszcie nadszedł ten dzień - dzień naszego spotkania.
Nie zacząłem tego zbyt dobrze, ponieważ znowu musiałaś na mnie czekać. Nawet mi to wypomniałaś, pamiętasz?
,,Drugi raz na ciebie czekam", powiedziałaś wtedy. Nawet nie umiem określić czy byłaś na mnie wtedy zła, czy nie. Uśmiechałaś się, ale już wtedy wiedziałem, że uśmiechać się możesz zawsze. Nawet jeżeli jest Ci przykro. Trochę żałuję moich słów, które wówczas wypowiedziałem, ale wydaje mi się, że nie sprawiło Ci to przykrości.
Moje ,,Ja się zawsze spóźniam" nie miało być lekceważące. Raczej miało na celu polepszenie naszych stosunków, rozładowanie atmosfery oraz lepsze poznanie siebie.
Później i tak naprawdę dobrze nam się rozmawiało i bardzo miło wspominam nasze wspólne oglądanie filmu w kinie, choć muszę to przyznać: liczyłem na to, że Twoja głowa wyląduje na moim ramieniu.
Pewnie myślisz sobie, że takie marzenia mają tylko nastolatki, które są na swojej pierwszej randce z ,,chłopakiem ich marzeń", a nie taki dorosły facet jak ja. Pozwalam Ci mnie wyśmiać! Ale to było wtedy moim małym marzeniem.
Pamiętasz jak poszliśmy później na spacer? Przeszliśmy ogromną część tego miasteczka i niemalże się zgubiliśmy przez moją ambicję i przez to, że jestem uparty i nie chciałem pytać nikogo o drogę, tylko postawiłem na swoją orientację w terenie. Miałaś wtedy taki ubaw, że z przyjemnością słuchałem Twojego śmiechu i patrzyłem na Twój uśmiech. To był jeden z najlepszych dni w moim życiu i nie chcę nigdy o nim zapomnieć.
Mam nadzieję, że będzie w mojej i Twojej pamięci już zawsze.
Na zawsze.

3 komentarze:

  1. Piękne. Pisz dalej :)
    ~A.

    OdpowiedzUsuń
  2. Tak, jak wspomniałam w jednym z moich poprzednich komentarzy - pieknie jest uslyszec od kogos o wspolnym wspomnieniu, ktore warto pamietac i wracac do niego, kiedy tylko jest to mozliwe.. Pojscie do kina wydaje sie zwykla rzecza, bo mozna tam isc z kazdym i na jakikolwiek film, jednak z ukochana osoba jest zupelnie inaczej, przezywa sie to na inny sposob. Nadal nie moge sie w pelni nacieszyc tym, ze on do niej pisal do ostatnich swoich chwil.. dlatego czekam na nexta :)
    Pozdrawiam <3
    /Little

    OdpowiedzUsuń
  3. Chyba taki mój urok, że zawsze pojawiam się z opóźnieniem :p
    Widzę, że coś jednak mam wspólnego z Williamem, ja też zawsze się spóźniam, co w sumie ma w sobie namiastkę uroku. Nie wiem czy to celowy zabieg, ale wiedziałaś o tym, że Bill jest skrótem właśnie od Williama, zaś Jakub to jego polski odpowiednik? Trochę to paranoiczne, ale właśnie tak jest. No, ale nie o tym ja miałam tutaj pisać. Zawsze mówi się, że to kobiety nie mają orientacji w terenie, a tu proszę, istnieją jeszcze tacy mężczyźni, którzy mają ten sam problem. Chociaż w sumie, w nocy wszystko wygląda inaczej i jakoś tak obco. Cały czas, kiedy czytam, czuję tę całą magię, jaka była ukryta w tej miłości. Te wszystkie spadające gwiazdy i spełniające ich najskrytsze marzenia. Aż chciałoby się przeżyć takie zakochanie połączone z pożądaniem w realnym świecie. I wierzę, że każdy jest w stanie coś takiego doświadczyć. Wystarczy tylko, że nie będzie tego aż nadto wyczekiwać.
    Dużo weny Ci życzę i czekam na ciąg dalszy! :3

    OdpowiedzUsuń